Spotkanie ze św. bratem Albertem

We wtorek 21 marca po raz pierwszy, jako wspólnota seminaryjna na Łosiówce w roku Brata Alberta udaliśmy się do Sanktuarium Ecce Homo prowadzonego przez siostry albertynki w Krakowie przy ulicy Woronicza 10. Była to dla nas okazja do poznania nie tylko osoby św. Brata Alberta Chmielowskiego, ale także charyzmatu jego poprzedników, w tym bł. Bernardyny Jabłońskiej i modlitwy przez ich wstawiennictwo.

Spotkanie rozpoczęliśmy uroczystą Mszą św. o godz. 16:00, której przewodniczył nasz przełożony ks. Dariusz Kozłowski. W kazaniu przybliżył nam postać Brata Alberta, podkreślając główne wydarzenia z jego życia. Po Eucharystii s. Michaela w pięknych słowach przybliżyła nam charyzmat założyciela Zgromadzenia Sióstr Albertynek i Zgromadzenia Braci Albertynów. Duchowa spuścizna św. Brata Alberta składa się z dwóch elementów: rysu paschalnego i duchowości chleba.  Pierwszy element polega na koncentracji na Sercu Chrystusa, któremu należy ulżyć przez pomoc ubogim, bezdomnym, chorym i cierpiącym, ponieważ w taki właśnie sposób można spotkać się z samym Bogiem i Jego łaską. Drugi element to duchowość chleba –nie tylko tego powszedniego, do którego święty miał wielki szacunek, ale przede wszystkim do Eucharystii. To właśnie ona jest okazją do spojrzenia w oblicze Chrystusa i siłą do bycia bezinteresownym darem z samego siebie dla innych. Tego właśnie uczył brat Albert: miłości do każdego ze względu na Jezusa Chrystusa.

Po tej konferencji udaliśmy się na wystawę poświęconą Świętemu, na której mogliśmy szerzej poznać jego osobę, malarską twórczość i dzieła miłosierdzia w biednych dzielnicach Krakowa. Największe wrażenie wywarły na nas pamiątki, które pozostawił: krucyfiks, modlitewnik, proteza nogi, zdjęcia z jego celi, które świadczyły o wielkim ubóstwie, a także osobistym świadectwie, że należy być ubogim, pracując z ubogimi. Brat Albert zostawił nam także przykład miłości i miłosierdzia, co odzwierciedla  jego maksyma, że tak jak podpieramy od spodu chwiejący się stół, tak samo należy postąpić z poranionym człowiekiem, okazując mu najpierw troskę i dobroć, a nie moralizować.

Tekst: Marcin Giemzik SDB
Foto: Adrian Sroka SDB