28 Wrz / 2019

Komentarz na XXVI Niedzielę Zwykłą

Ewangelia: Łk 16, 19 – 31

Każdemu z nas nie jest obcy widok ludzi bezdomnych, biednych czy opuszczonych… Chodząc po krakowskich plantach często możemy spotkać takich ludzi. Zbliżając się do nich, często rodzi się pytanie: czy zaczepi mnie, czy będzie znowu chciał jakieś pieniądze? I od razu pojawia się myśl, jak zmienić drogę, aby tylko się z nimi nie spotkać…

Kiedyś, jednego z moich współbraci, przy sklepie „Jubilat” zaczepił biedny człowiek, prosząc o kilka groszy. Akurat ten współbrat nie miał przy sobie pieniędzy… zaproponował zaś mu coś, co mógł mu ofiarować w tym momencie – wspólną modlitwę. Pan był trochę zaskoczony ale z chęcią przyjął ten dar. Po modlitwie uściskał tego bezdomnego… Ten ze wzruszeniem dziękował za gest, za to że nie został odtrącony, lecz zauważony.

Bardzo często w biednym i opuszczonym widzimy tylko to, że chce od nas pieniędzy… ale czy ktoś z nas pyta takiego człowieka o jego życie, problemy, po prostu zwyczajnie z nim rozmawia?

Dzisiejsza Ewangelia ukazuje nam dwa obrazy ubóstwa – duchowego i materialnego. Chyba nie trzeba odpowiadać, które ubóstwo jest gorsze… ubóstwo duchowe zamyka człowieka na drugiego.  Wtedy człowiek widzi tylko siebie, swoje dobra. Często to ubóstwo pozbawia ludzi wdzięczności za to co posiadają. Budzi się w nich rządza posiadania, więcej
i więcej… Materialne ubóstwo często szpeci zewnętrzny wygląd człowieka, ale bardzo często uszlachetnia jego serce. Przykładem duchowego ubóstwa jest ewangeliczny bogacz, który zamyka się w swoim bogactwie, nie dostrzegając potrzebującego Łazarza, który jest tak blisko niego. Łazarz mimo ubóstwa materialne posiadał bogactwo wewnętrzne, dzięki któremu zdobył niebo. Bogacz stał się niewolnikiem swego bogactwa, nie patrząc na to co wieczne. Łazarz wiedział, że największym bogactwem jest życie w bliskości z Bogiem.

Jakiś czas temu w Portugalii został przeprowadzony pewien eksperyment. Cristiano Ronaldo jest idolem wielu kibiców. Kochają go tłumy. Miliony chcą chociaż chwilkę zobaczyć go na żywo. Postanowił przebrać się za osobę bezdomną i na jednej z ulic miasta pokazywać różne triki piłkarskie. Podaniami piłki zaczepiał ludzi.. Odzew był praktycznie zerowy. Któż może być zainteresowany biednym człowiekiem? Mijały godziny i nic…
W pewnym momencie obok piłkarza przechodził młody chłopak. Piłkarz podał do niego piłkę. Chłopiec włączył się w grę nie patrząc na wygląd zewnętrzny… Po kilku minutach wspólnej gry Ronaldo zawołał do siebie młodzieńca i zaczął zdejmować przebranie… Chłopak był bardzo zaskoczony, a jeszcze bardziej szczęśliwy… Oczywiście od razu wokół gwiazdy zrobił się wielki tłum ludzi, bo to Ronaldo… Piłkarz był wtedy zasmucony, że liczy się gwiazda, a nie człowiek. Przy tym przykładzie możemy lepiej zrozumieć słowa Jezusa: „jeżeli nie staniecie się jak dzieci, nie wejdziecie do Królestwa Niebieskiego” (Mt 18, 3b). Dziecko patrzy i kieruje się sercem, a nie samymi oczami. I to nie szata zdobi człowieka – to człowiek ozdabia szatę.

Wielu ludzi dzisiaj zadaje pytania: gdzie możemy spotkać Chrystusa? Jak możemy Mu dziękować? A przecież Jezus zostawił nam odpowiedzi na te pytania i konkretne wskazówki: „Bo  byłem głodny, a daliście Mi jeść; byłem spragniony, a daliście Mi pić; byłem przybyszem, a przyjęliście Mnie; byłem nagi, a przyodzialiście Mnie; byłem chory, a odwiedziliście Mnie; byłem w więzieniu, a przyszliście do Mnie; Wszystko co uczyniliście jednemu z moich braci najmniejszych, Mnieście uczynili!” ( Mt 25, 35-36; 40)

Dlatego drodzy nie uciekajmy przed drugim człowiekiem. Niech jego wygląd, stan czy zapach nas nie odpycha. Szukajmy w nim Chrystusa, Tego opuszczonego, cierpiącego, ubiczowanego… Tego, który nas potrzebuje. Jeżeli nie mamy pieniędzy, potrzebującym zawsze możemy dać to, co mamy najcenniejszego – szacunek i miłość. Nie oceniajmy, ale otwierajmy nasze serca, bo nigdy nie wiadomo co nam życie przyniesie… Żyjmy tak, abyśmy po śmierci usłyszeli od Pana słowa: „Dobrze, sługo dobry i wierny! Byłeś wierny w rzeczach niewielu, nad wieloma cię postawię: wejdź do radości twego pana!” (Mt 25, 21)