1 Lis / 2019

Rozważanie 1 listopadowe

Co czuje święty? Masz może ochotę zobaczyć świat z perspektywy nieba, wiecznej radości, miłości i pokoju? Kim jesteśmy dla tych, którzy już nas wyprzedzili w drodze do nieba? Przypomnij sobie, jak oczekiwałeś na poród swojego dziecka, młodszego brata, czy siostry albo kogoś z najbliższej rodziny. Taka radość, jak przy narodzeniu – to oczekiwanie, to pragnienie, by już zobaczyć dziecko. Przygotowanie pokoju, łóżeczka, ubranek. Czyż nie podobnie na nas oczekują święci, którzy już dla nieba narodzili się przed nami. Trzeba nam się narodzić dla nieba. Coś się musi skończyć, pępowina musi zostać odcięta.

Jak nienarodzone dziecko wszystko potrzebne do rozwoju otrzymuje przez matkę tak i nasza Matka – Kościół, karmi nas, byśmy wykształcili nasze duchowe zmysły gotowe oglądać Pana w przyszłym świecie. Już teraz dostajemy pokarm na drogę do wieczności. Dostajemy go na każdej Mszy Świętej. To Ciało i Krew naszego Pana, który umarł za nasze grzechy. On też zmartwychwstał jako pierwszy – abyśmy powstali z martwych jak On. Jezus przeszedł drogę człowieczeństwa dla nas. Byśmy się nie bali śmierci, ale traktowali ją jako przejście. Święci znają tę perspektywę – to jak oczekiwanie na nasze kolejne narodzenie. Na ziemi jednak nasz rozwój nie trwa dziewięć miesięcy. Dostajemy tyle czasu ile Bóg wie, że potrzebujemy, by się rozwinąć.

Drodzy przyszli święci! Obecnie jesteśmy dziećmi Bożymi, ale jeszcze się nie objawiło czym będziemy (1 J 3,2). Czy aby święci nie objawiają po trochu czym będziemy? Myślimy o świętych, a widzimy ich tylko na obrazach. Może ktoś z nas spotkał na żywo Świętego Jana Pawła II, bł. Ks. Jerzego Popiełuszkę, św. Matkę Teresę. A teraz jak oni na nas patrzą? Czy widzą nas tymi samymi oczami, co na ziemi? Jak im jest w niebie? Czy oni teraz nie czekają aż i my tam dołączymy? Może i oni czekają na nas z przystrojonym mieszkaniem. Przecież Jezus nam obiecał, że w domu Jego Ojca jest mieszkań wiele (J 14, 2).

Dzisiaj Jezus mówi nam coś jeszcze. Wskazuje drogę do nieba. Drogę, dzięki której dołączymy do orszaku świętych. To piękna droga błogosławieństw. To obietnica, że będziemy szczęśliwi. Że już możemy być szczęśliwi pomimo ubóstwa, smutku, zamykania nam ust, głodu sprawiedliwości, prześladowań, oczerniania nas i wszystkiego złego, czego doświadczamy tylko dlatego, że wierzymy w Jezusa. To obietnica, która już się spełnia. Na naszych oczach – czyż ks. Jerzy Popiełuszko nie był prześladowany, uciszany i zamordowany z powodu wielkiej swojej wiary? A teraz jest błogosławionym – tak Jezus nazywa swoich przyjaciół. Czyż głód sprawiedliwości nie towarzyszył Matce Teresie z Kalkuty. I jest świętą! To właśnie ci, którzy przyszli z wielkiego ucisku, i opłukali swe szaty, i wybielili je we krwi Baranka (Ap 7, 14).
Ta sama droga ma jeszcze jakby drugi pas ruchu: to pas miłosiernych, ludzi czystego serca, wprowadzających pokój. Św. Józef to człowiek czystego serca. To wprowadzający pokój i dobro św. Franciszek z Asyżu. To miłosierny św. Jan Paweł II. To Czyste dziewice, to wprowadzający pokój i przebaczający swoim oprawcom w obozach i w czasie prześladowań męczennicy II Wojny Światowej; to miłosierni święci spowiednicy. Nasze prawo do wejścia na tę drogę to nasze powołanie do świętości. Na tej drodze trzeba zaświadczyć, że wierzę w to, co mówi Jezus.

Jesteśmy potencjalnymi kandydatami na ołtarze, przyszłymi świętymi. Czy czujesz tę bliskość nieba? Czujesz się jak święty? Może już teraz nasi bliscy, którzy przed nami odeszli do wieczności czekają na nas w niebie. Może już przygotowują nam mieszkanie, jak łóżeczko dla nowo narodzonego dziecka. Dzisiaj jesteśmy wyjątkowo blisko świętych. Będziemy tym bliżej im bardziej zaufamy Bogu. Tak poucza nas dzisiaj św. Jan: Każdy zaś, kto pokłada w Nim nadzieję, uświęca się, podobnie jak On jest święty (1 J 3,3). Znamy drogę. Cieszmy się więc i radujmy, że na niej jesteśmy, bo wielka jest nasza nagroda w niebie (por. Mt 5, 12a).

dk. Patryk Chmielewski SDB