Zwiedzając Ukrainę

„Jak żywetsia na Ukraini?” – „Jak żyje się na Ukrainie?” – takie pytanie postawiliśmy sobie już jakiś czas temu. W dniach 10-16 września spróbowaliśmy odnaleźć na nie odpowiedź. Nie w przewodnikach, nie w Internecie lecz w rzeczywistości. Dlatego nasza Wspólnota wraz z Księdzem Dyrektorem na czele, udała się do Odessy.

Już sama podróż stała się dla nas zarazem wyzwaniem jak i przygodą. Wyjechaliśmy z Krakowa w niedzielny poranek. Pierwszym naszym postojem był Przemyśl, gdzie u naszych współbraci pozostawiliśmy seminaryjne samochody. Następnie pieszo przeszliśmy przejście graniczne w Medyce i busami udaliśmy się do Lwowa. Oczekując na pociąg do Odessy mieliśmy czas na spacer po tym pięknym mieście, zwiedzanie najciekawszych zabytków, czy modlitwę przed cerkiewnymi ikonami. Nocnym pociągiem wyruszyliśmy w drogę do Odessy. Po dwunastu godzinach jazdy, na tamtejszym dworcu, zostaliśmy powitani dźwiękiem orkiestrowej muzyki. Miejscem naszego kwaterunku był dom księży pallotynów przy ulicy Balkovs’ka.

Każdy dzień rozpoczynaliśmy wspólnotową eucharystią o godzinie 7:00, podczas której kazania głosili diakoni, dzieląc się doświadczeniem zdobytym w czasie wakacyjnych posług. Po śniadaniu i salezjańskiej kawie moc atrakcji: zwiedzanie najciekawszych miejsc z przewodnikiem; wizyta u salezjanów, którzy prowadzą w Odessie szkołę, oratorium, bursę dla studentów; msza święta w kościele św. Piotra, którym opiekują się nasi współbracia; zwiedzanie pokoików ks. Hoppe – salezjanina i zarazem jedynego kapłana pracującego w okresie ZSRR na terytorium Odessy i jej okolicach; spotkanie w katedrze z biskupem diecezji odesko-symferopolskiej ks. Bronisławem Bernackim; czwartkowy koncert w operze; odpoczynek na plaży i kąpiel w Morzu Czarnym, zakup pamiątek na targowisku i wiele innych.

Po pięciu dniach odnaleźliśmy odpowiedzi na postawione wcześniej pytanie. Przybliżyliśmy sobie kulturę narodu ukraińskiego, poznaliśmy ich charakterystyczne cechy, usłyszeliśmy o ich historii, skosztowaliśmy narodowej kuchni. Nadszedł więc czas powrotu do Polski. Pociąg ukraińskich linii kolejowych ruszył z peronu punktualnie o godzinie 18:26. Przez Kijów, Lwów, Przemyśl zmęczeni ale szczęśliwi dotarliśmy do Krakowa.

Po raz kolejny udało nam się połączyć salezjańską duchowość, radość, historię, odpoczynek i zdobywanie doświadczenia. Poznanie Ukrainy i współbraci tam pracujących, pomoże nam dokładniej i jaśniej patrzeć na wschód.

Tekst: Akacjusz Cybulski SDB
Foto: Redakcja