św. Jan Bosko

ŻYCIE ŚW. JANA BOSKO   

Dom rodzinny św. Jana Bosko

Jan Bosko urodził się 16 sierpnia 1815 r. w rolniczej rodzinie w Becchi, niedaleko Turynu w Piemoncie. Jego rodzicami byli Franciszek Bosko (1774-1817) i Małgorzata Bosko z domu Occhiena (1788-1856). Czasy, w których żył  późniejszy święty wychowawca i nauczyciel młodzieży nie należał do spokojnych. XIX stulecie przebiegało pod hasłem rewolucji tak przemysłowej, jak i mentalnościowej społeczeństwa europejskiego. Italia stała się areną walki o tożsamość państwową i narodową. Ścierały się wówczas dwie odrębne opinie tak samo rewolucyjne. Jedna z nich opowiadała się za zjednoczeniem księstw włoskich, druga wykluczała taką możliwość. W zawirowaniach epoki uczestniczyło także Państwo Kościelne, którego głowa, papież Pius IX (1846-1878) sprzeciwiał się zjednoczeniu Włoch, narażając się przez to rewolucyjnym zapędom postępowców. Duchowieństwo stało się wrogiem rewolucji, a wiele grup społecznych widziało w Kościele uosobienie starego porządku, który należało obalić, gdyż średniowieczne idee myślowe musiały ustąpić miejsca innowacyjnym koncepcjom polityczno – społecznym. Rozpoczęły się szykany papieża i włoskiego duchowieństwa. Postępujący antyklerykalizm przerodził się z czasem w agresywny prąd zmierzający do umniejszenia autorytetu Piusa IX i unicestwienia jego zwolenników. Nierzadko dochodziło do zamachów na duchownych, które często kończyły się ich śmiercią. W tym momencie dziejowym dorastał na piemonckiej wsi Jan Bosko. Jako dwulatek, doświadczył wielkiej straty. Na skutek zapalenia płuc, zmarł jego ojciec, Franciszek. Mama Małgorzata została wtedy sama z trójką synów. Oprócz Jana, był także najstarszy Antoni, syn Franciszka z pierwszego małżeństwa oraz Józef, rodzony brat Jana. Doświadczenie utraty ojca, zaowocowało później ogromną wrażliwością Jana Bosko na osieroconych chłopców. Poza czysto ludzkimi wydarzeniami kształtującymi osobowość przyszłego świętego, działy się także Boże dzieła. Gdy Jan miał zaledwie 9 lat, miał pewien sen:”(…) Byłem niedaleko domu, na dużym podwórzu, na którym bawiło się wielu chłopców. Jedni się śmiali, inni grali w coś, wielu przeklinało. Słysząc to, rzuciłem się między nich i przy pomocy słów i pięści usiłowałem ich uciszyć. W tym momencie pojawił się przede mną majestatyczny, pięknie ubrany mężczyzna, cały spowity białym płaszczem. Jego twarz jaśniała takim blaskiem, że nie mogłem na nią patrzeć. Nazwał mnie po imieniu i kazał stanąć na czele tych chłopców. Dodał: „Będziesz musiał pozyskać ich przyjaźń dobrocią i miłością, a nie pięściami. (…)”. Ów sen, stał się momentem przełomowym w życiu Jana. Chłopiec postanowił pozyskiwać przyjaźń znudzonych życiem i szukających przygód chłopaków wyuczonymi sztuczkami, które przeplatał modlitwą czy objaśnianiem usłyszanych na Mszy świętej kazań. W sercu Janka zrodziło się też wielkie pragnienie, by zostać księdzem. Problemem był jednak brak środków na wyprawę chłopca do seminarium, by tam mógł się uczyć. Wyraźnie sprzeciwiał się temu najstarszy brat, Antoni. Janowi, udało się jednak skończyć gimnazjum w Chieri. Tu założył, wraz z kolegami, Towarzystwo Wesołości, które stawiało sobie za cel: dobrze wypełniać obowiązki chrześcijańskie i uczniowskie oraz być wesołym. Rok 1835 okazał się przełomowy. Jan wstąpił do seminarium duchownego w Chieri, a po sześciu latach otrzymał z rąk Arcybiskupa Turynu święcenia kapłańskie. Droga do bram seminarium nie była łatwa. Jan wiele zawdzięczał swoim dobrodziejom, m.in. ks. Calosso, który uczył go łaciny, tak potrzebnej wówczas w życiu kapłańskim. Po święceniach prezbiteratu wstąpił do Konwiktu kościelnego św. Franciszka z Asyżu w Turynie na kolejne trzy lata nauki. W tym czasie, Pan Bóg dał poznać młodemu kapłanowi wyzwania, z którymi będzie się musiał zmierzyć w niedalekiej przyszłości. To, co zobaczył na ulicach Turynu, przeraziło go. Młodzi ludzi przesiadywali na ulicach bez pracy i wykształcenia, pełni agresji i pozbawieni nadziei. Niektórzy z nich pracowali za cenę morderczego, nadludzkiego wysiłku, nie mogąc się jednak utrzymać z głodowej pensji. Wielu z nich mieszkało na ulicy, schodząc na drogę przestępstwa. Ksiądz Bosko widział tę wielką nędzę. Wydarzeniem, które wpłynęło na ostateczny wybór jego apostolskiego działania, było spotkanie z Bartłomiejem Garellim, chłopcem, którego ks. Jan przygarnął do siebie, dając tym samym początek tzw. Oratorium, czyli miejscu modlitwy i zabawy, nauki i pracy. Miejscu, gdzie wszyscy wychowankowie czuli się jak u siebie. Z czasem Oratorium dla chłopców z ulic Turynu zaczęło zdobywać popularność w mieście, a przyszłego świętego kojarzono z grupami bezdomnych chłopaków. Ks. Bosko, w swoim Oratorium, uczył podopiecznych modlić się, pracować, uczył innego świata kontrastującego z tym, z którego chłopcy pochodzili. Młodych przybywało. Z każdym dniem, było ich więcej. Ks. Jan otworzył niebawem warsztat i szkołę, a w między czasie także kolejne Oratorium na przedmieściach Turynu. Działalność społeczna, zwłaszcza taka, nie budziła zachwytu, wśród urzędników i samych duchownych, którzy nie szczędzili ks. Bosko przykrych uwag, z oskarżeniem o chorobę psychiczną włącznie. Po długiej tułaczce, ks. Bosko znalazł wreszcie upragnione lokum dla swoich chłopców. Wszystko zaczęło się od szopy poczciwego turyńczyka Pinardiego, w 1846 r. Tu właśnie miało „powstać, wzrastać i rozszerzać się na świat Zgromadzenie Salezjańskie, zrodzone z łez, nędzy i serca jednego pokornego księdza”.Ks. Jan Bosko prowadził niezwykle pracowite życie. Obok nauczania, katechizowania, zabawy i przebywania z chłopcami oraz obowiązkami księdza, który musiał zarobić na swoje utrzymanie, pisał i publikował wiele podręczników. Popełnił m.in. podręczniki do historii Kościoła (1845 r.)historii świata (1847 r.), a także podręcznik do matematyki, zatytułowany: Dziesiętny system miar (1849 r.). Były to tylko niektóre z publikacji świętego wychowawcy. Wobec braku odpowiednich pomocy do katechizacji, które prowadził dla młodzieży swojego Oratorium, napisał również bardzo poczytną broszurę, pt.: Młodzieniec zaopatrzony do pełnienia swych obowiązków w praktykach chrześcijańskiej miłości (1847 r.). Pisał językiem prostym, zrozumiałym dla wszystkich. I tak, w 1853 r. rozpoczął wydawanie Czytanek Katolickich, to jest broszur, w których prosto i przejrzyście wykładał naukę Kościoła. W sumie napisał około stu pięćdziesięciu książek i pism, w tym wiele sztuk scenicznych, z przeznaczeniem do wystawiania w Oratorium, aby uczyć bawiąc. Natłok obowiązków i tytaniczna wręcz praca, spowodowały rychłe pogorszenie się stanu zdrowia ks. Bosko. Z wycieńczenia, święty wychowawca, bliski był śmierci. Tak wychowankowie, jak i sympatyzujący z dziełem ks. Bosko przyjaciele i dobrodzieje, zanosili do nieba nieustanne prośby o uzdrowienie ks. Jana. Dobry Bóg wysłuchał tych rozlicznych próśb. Ks. Bosko wyzdrowiał, ale musiał nieco zwolnić tempo pracy. Lekarz zalecił mu rekonwalescencję, najlepiej poza Turynem. Święty wychowawca, udał się zatem w rodzinne strony, z których powrócił do Oratorium ze swoją mamą Małgorzatą, która odtąd wspierać będzie syna w jego posłannictwie. Już w 1847 r. swoją działalność rozpoczęło nowe Oratorium św. Alojzego, a w dwa lata później Oratorium Aniołów Stróżów, obydwa gromadzące chłopców w dni wolne od pracy. Pojawiły się też kursy zawodowe dla chłopców, a w 1853 r. została otwarta pracownia szewska i krawiecka. Po kilkunastu miesiącach powstały jeszcze warsztaty stolarskie, introligatornia i kuźnia, a także niewielka drukarnia. Od tej pory mali chłopcy nie musieli już szukać pracy w mieście. Rewolucyjne było, zainicjowane przez ks. Bosko, w 1849 r., głoszenie rekolekcji dla turyńskiej młodzieży. W tym czasie krystalizowała się też wizja przyszłego Zgromadzenia, które swoim posłannictwem obejmie młodzież potrzebującą i zagrożoną patologią. Wobec rozwijającego się wciąż dzieła wychowawczego, ks. Jan Bosko potrzebował współpracowników. Pierwszego z nich znalazł wśród swoich wychowanków. W 1854 r. Michał Rua złożył śluby zakonne na ręce księdza Bosko i stał się pierwszym salezjaninem, a po śmierci Założyciela – jego następcą, jako przełożony generalny Zgromadzenia Salezjańskiego. Oficjalne zatwierdzenie nowego Zgromadzenia przez Stolicę Apostolską miało miejsce w 1869 r., a nazwę otrzymało od św. Franciszka Salezego, który stanowił dla Jana Bosko wzór łagodnego duszpasterza troszczącego się o zbawienie dusz. Stąd w dokumentach Zgromadzenia używa się oficjalnej jego nazwy, tj. Towarzystwo św. Franciszka Salezego, a jego członków od nazwiska doktora miłości i łagodności, jak nazywano biskupa genewskiego, Franciszka Salezego, salezjanami.Pod wpływem rad przyjaciół i przy pomocy św. Marii Dominiki Mazzarello, w 1872 r. powstała druga gałąź Rodziny Salezjańskiej, czyli Zgromadzenie Córek Najświętszej Maryi Panny Wspomożycielki (CMW), powołanych do pracy wśród dziewcząt. Natomiast cztery lata później, przy poparciu Stolicy Apostolskiej, św. Jan Bosko powołał do życia świeckie ogniwo Zgromadzenia – Stowarzyszenie Salezjańskich Pomocników Kościoła, których zadaniem miało być odtąd wspieranie dzieł i zadań podejmowanych przez kościoły lokalne. Proces wychowywania młodych ludzi przebiegał w
Oratorium
, będącym „dla chłopców domem, który przygarnia; parafią, która ewangelizuje; szkołą, która przygotowuje do życia i podwórkiem, gdzie spotykają się przyjaciele i żyje się radośnie”.

Św. Jan Bosko, przed swoją śmiercią pozostawił swoim duchowym synom swoisty testament: „Waszej trosce polecam wszystkie dzieła, jakie Bóg zechciał mi powierzyć (…); jednakże w sposób szczególny polecam wam troskę o młodzież biedną i opuszczoną, która zawsze stanowiła najdroższą cząstkę mego serca na ziemi (…)”. Święty apostoł młodzieży, odszedł do wieczności mając 73 lata, 31 stycznia 1888 roku. W 1929 r., po zakończeniu procesu beatyfikacyjnego, został wyniesiony do czci ołtarzy, a pięć lat później papież Pius XI ogłosił go świętym.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *