wspólnota

A co na to Bosco?

Rok rocznie 31 stycznia już od 122 lat my, Salezjanie Księdza Bosko, przeżywamy rocznicę śmierci założyciela naszego zgromadzenia. Nieprzerwanie od ponad stu lat wydarzeniu temu towarzyszą powracające pytania: Jak prowadziłby dzieło salezjańskie święty Jan Bosko, jak wychowywałby młodzież, jak motywowałby salezjanów, gdyby żył w dzisiejszych czasach?

Tegoroczna Uroczystość Księdza Bosko przebiegała również w duchu powrotu do wydarzeń jakie poprowadziły świętego wychowawcę z Turynu ku bezgranicznemu umiłowaniu młodzieży. Centralnym punktem naszego świętowania była oczywiście Uroczysta Eucharystia z udziałem przedstawicieli wielu gałęzi rodziny salezjańskiej, na czele z siostrami salezjankami, salezjanami współpracownikami oraz licznie zgromadzoną młodzieżą związaną z Salezjańskim Wolontariatem Misyjnym. Podniosłe znaczenie naszego świętowania podkreślały uroczyście przygotowana oprawa liturgiczna oraz śpiew chóru seminaryjnego „Canticum”. Mszy Świętej przewodniczył ks. Stanisław Oskwarek sdb, który w wygłoszonej homilii ukazał nam wydarzenia z życia Księdza Bosko oraz wybory, które podejmował zawsze mając na uwadze dobro powierzonej mu młodzieży. Ks. Stanisław zachęcał nas również abyśmy okazywali wierność charyzmatowi Jana Bosko poprzez bezinteresowne umiłowanie młodych oraz gotowość do poświęcenia wszystkiego innego dla zbawienia ich dusz.
Po zakończonej Eucharystii nasze świętowanie oraz towarzysząca mu atmosfera zadumy nad charyzmatem salezjańskim trwały nadal. Było to możliwe dzięki krótkiemu przedstawieniu przygotowanemu przez współbraci kleryków. Przyszedł czas aby na chwilę powrócić do wydarzeń rozgrywających się w Turynie w połowie XIX wieku. Zobaczyliśmy trzy sceny z życia świętego wychowawcy: Wychowanków Oratorium Turyńskiego, którzy dzielili się świadectwem, jak Ksiądz Bosko pomógł im zmienić życie, wysłanie pierwszej salezjańskiej wyprawy misyjnej do Ameryki Południowej oraz naznaczenie przez św. Jana Bosko księdza Michała Rua na swojego następcę.

Nasze wspólne świętowanie zakończyła „kawa z tortem jubileuszowym” z okazji stupięćdziesięciolecia powstania Zgromadzenia Świętego Franciszka Salezego. Podczas tego, nieco mniej oficjalnego, spotkania obejrzeliśmy wspólnie krótki film o obecności ducha Księdza Bosko we współczesnych dziełach salezjańskich oraz pokaz zdjęć, przypominający najważniejsze wydarzenia mijającego półrocza.

Oczywiście Uroczystość Księdza Bosko nie kończy się dla salezjanów o północy 31 stycznia ale trwa nieustannie poprzez cyklicznie powracające pytania: Co robić aby nasze życie wyglądało jeszcze bardziej tak, jak chciał tego św. Jan Bosko? Jakich rad udzieliłby nam nasz duchowy Ojciec gdyby był tu teraz z nami?

dg sdb

POŁAMAĆ SIEBIE

To jedno ze wskazań jakie zostawił naszej wspólnocie ks. Przemysław Solarski SDB, który w sobotę 23 stycznia przeprowadził dzień skupienia. Dlaczego akurat zadawać sobie krzywdę? Po co „łamać siebie”, skoro często nie brakuje nam sytuacji trudnych. „Łamać” to słowo jest jakieś negatywne i trudno znaleźć jakiś pozytywny jego odcień.

Ksiądz Bosko myśląc o dniu skupienia używał określenia „ćwiczenie dobrej śmierci”. W tym przypadku również trudno też w pierwszym momencie myśleć pozytywnie o ćwiczeniu się w śmierci, która jest dobra… Salezjanie cały czas widzą potrzebę takich ćwiczeń i wcale nie dlatego, że wynikają one z Konstytucji i Regulaminów Zgromadzenia.

Podczas kazania ks. Przemek nawiązał do postaci św. Franciszka Salezego i jego dwóch przymiotów, które podkreślał także św. Jan Bosko. Dobroć i gorliwość duszpasterska, bo o nie tu chodzi, wcale nie były wrodzonymi cnotami św. Franciszka. Temat popołudniowej konferencji skupił się wokół życia salezjańskiego, w którym potrzeba szczerości, zapału, pomysłowości a także fascynacji. Aby tak było salezjanin musi być najpierw świadomy, że to on został wybrany, a dopiero potem ofiarować się, czyli połamać siebie…

Pogrzeb pana Kazimierza

Kazimierz Richter

1938 – 2009

W czwartek, 17-ego grudnia pan Kazimierz Richter odbył swoją ostatnią ziemską drogę. W tej drodze towarzyszyła mu rodzina, przyjaciele, współpracownicy i salezjanie ze wspólnoty seminaryjnej na Łosiówce. Pan Kazimierz przez blisko 15 lat pełnił w seminarium posługę portiera. Salezjanie pamiętają go jako człowieka uśmiechniętego, zawsze skorego do pomocy. Wielu mówi o dobroci, jaką widać było w jego oczach. Ks. Rektor kościoła NMP Wspomożenia Wiernych, Stanisław Mierzwa podczas pogrzebu wielokrotnie wspominał o niesamowitej cierpliwości pana Kazimierza. Stwierdził, że nawet po śmierci musiał być cierpliwy, gdyż z różnych przyczyn na pochówek czekał ponad dwa tygodnie. Zmarł pierwszego grudnia. Na śmierć był gotowy. Ciche rozmowy z Maryją i Jezusem przybliżały go do Rzeczywistości o wiele piękniejszej i bogatszej niż ta nasza.

Niech pamięć w modlitwie będzie wyrazem naszej wdzięczności.

psero